MArekQla
MArekQla.blog.interia.pl
Powrót

Jak kto było z odwołaniem mnie z Rady Miejskiej w Blachowni

06 maj 2010

Po śmierci Zdziśka Nowaka 20 lipca 2009 roku wiadomo było, że Blachownię czekają przedterminowe wybory, właśnie na stanowisko szefa tej gminy. Na początku sierpnia 2009 roku, ku mojemu zaskoczeniu, wojewoda śląski poprosił mnie, abym przyjechał do Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Na miejscu dowiedziałem się, że Pan wojewoda chce premierowi zaproponować moją osobę na stanowisko p.o. burmistrza Blachowni. Oczywiście do czasu rozpisania nowych wyborów. Przyjmując jego propozycję Pan wojewoda przypomniał mi, że taka decyzja łączy się ze złożeniem mandatu radnego, a radni muszą przyjąć moją rezygnację. Dalej po 20. minutowej rozmowie, przede wszystkim o samej Blachowni jak i jej problemach. w kwestiach już prawnych zostałem skierowany do wicedyrektora Nadzoru Prawnego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Tam wypełniłem szereg stosownych dokumentów. W rozmowie z Panią dyrektor zapytałem - co będzie jeśli radni Blachowni nie wygaszą mojego mandatu? Pani dyr. odpowiedziała - „ależ to niemożliwe. W polskim samorządzie jeszcze tak się nie zdarzyło, by radni w takiej kwestii nie poparli woli radnego”. Znając jednak przebiegłość niektórych radnych Blachowni raz jeszcze zapytałem - a jeśli jednak tak się stanie, to co wtedy? Pani dyr. stwierdziła krótko - „to proszę już po sesji jak najszybciej złożyć drugie podanie do Biura Rady, tym razem, iż wycofuje pan wolę zrzeczenia się mandatu radnego”. Podobne rozwiązanie, przy takiej decyzji Rady, usłyszałem z ust jednego z prawników Urzędu Miejskiego w Blachowni.  Zatem spokojny rozwoju zdarzeń, 10 sierpnia złożyłem pismo, wyrażając wolę rezygnacji z mandatu radnego. Dwa dni później na sesji nadzwyczajnej radni większością głosów nie wygasili mi mandatu. O słowach wściekłości niektórych radnych, pod moim adresem, nie będę pisał. Szkoda komputera. Zatem scenariusz wydarzeń zaczął się układać tak jak przewidziałem, a czego nie chciałem. Po tej sesji z Urzędu Wojewódzkiego padło inne telefoniczne pytanie "panie Marku skoro radni Blachowni podjęli taką, a nie inną decyzję to możemy czekać miesiąc do samoistnego wygaśnięcie mandatu i wtedy zostaje pan komisarzem? Odpowiedziałem, że nie ma sensu bowiem na nowego komisarza czeka sterta ważnych dokumentów do podpisania no i zbliżają się dożynki.  W tym samym dniu, jak radzili mi prawnicy, złożyłem podanie do Biura Rady, wycofując wolę zrzeczenia się mandatu radnego. Kilka dni później Pan przewodniczący Rady Miejskiej w Blachowni zwrócił się do Nadzoru Prawnego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach z zapytaniem czy przy moim wcześniejszym zrzeczeniu się mandatu nie powinien stracić stanowiska w Radzie? Ku mojemu zdziwieniu, ta sama Pani wicedyrektor Nadzoru Prawnego, która mi doradzała jak postąpić jeśli Rada nie wygasi mi mandatu, 8 września odpisuje Panu przewodniczącemu, iż „złożona przez Marka Kułakowskiego rezygnacja z mandatu radnego odniosła swój skutek”.... „W tej sytuacji wycofanie owego pisemnego się zrzeczenia mandatu nie jest już możliwe”. Wojewoda śląski argumentował, iż do oświadczeń woli zrzeczenia się mandatu stosuje się przepisy kodeksu cywilnego.
Przestudiowałem Samorządowe Prawo Wyborcze - Komentarz (Dom Wydawniczy 2006 rok) autorzy K.W. Czplicki, B.Dauter, A.Kisielewicz i F.Rymarz. I cóż w tym komentarzu czytamy? „Według tych panów art 1 k.c. wynika, że reguluje on stosunki cywilnoprawne między osobami fizycznymi oraz między osobami prawnymi. Stosunek prawny, wynikający z mandatu  niewątpliwie nie jest stosunkiem cywilnoprawnym. Nie ma zatem podstaw do stosowania przepisów kodeksu cywilnego o wadach oświadczenia woli do oświadczeń woli radnego dotyczących zrzeczenia się mandatu”. Czyli według autorytetów prawa samorządowego radni nie powinni byli wygasić mojego mandatu. Stało sie inaczej. 16 września na kolejnej sesji ta sama dziewiątka radnych (czyli większość w Radzie) zmieniła swoją wcześniejszą decyzję i tym razem wygasiła mi mandat. Warto nadmienić, iż uchwała o moim odwołaniu, nie była podpisana przez prawnika Urzędu, a jedynie przez  przewodniczącego Rady Miejskiej, co moim zdaniem było z naruszeniem prawa. Pamiętam, iż wcześniejsze jakiekolwiek uchwały otrzymywaliśmy z podpisem prawnika, czego bardzo skrupulatnie przestrzegał i domagał się Pan przewodniczący. Na tej samej sesji poinformowano mnie dodatkowo, iż nawet jeśli zechcę się odwoływać od tej decyzji, moje miejsce na kolejnych sesjach jest tam, gdzie zasiadają mieszkańcy gminy i zaproszeni goście, a nie wśród radnych. Te słowa potwierdził także siedzący na sali prawnik urzędu. Na zakończenie głosowania Pan przewodniczący, dziękując mi za pracę w Radzie, życzył pomyślności i wyraził nadzieję, że być może wygram uzupełniające wybory i znowu zasiądę w Radzie, czego mi z serca winszuje. Podziękowałem. Cóż było robić. 24 września, zgodnie z procedurą odwoławczą, stosownym pismem wezwałem Radę Miejską w Blachowni do uchylenia tej uchwały. Nie mogąc doczekać się jakiejkolwiek odpowiedzi na moje pismo, 4 listopada złożyłem skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. Jak się potem okazało Rada moim podaniem zajęła się dopiero 2 grudnia. Zatem na odpowiedź czekałem nie do 30 dni, jak nakazuje prawo, a 68. Pod tą uchwałą także zabrakło podpisu radcy prawnego. Natomiast na odpowiedź z WSA czekałem jeszcze dłużej bo 3 miesiące. Sąd na posiedzeniu 4 lutego odpowiedział mi, że w związku z tym, iż nie podjąłem w terminie przesyłki, zawierającej wezwanie do uiszczenia wpisu sądowego od skargi w kwocie 300 zł, odrzuca moją skargę. I znowu moje pisemne odwołanie. Przyznałem, iż Sąd w Gliwicach miał rację - nie wpłaciłem należnej kwoty... bowiem nic o wezwaniu nie wiedziałem. Nie otrzymałem żadnego pisma ani awiza, a jedynie już postanowienie z WSA z 4 lutego, wysłane 11 lutego. Nie wiem dlaczego przesyłka nie dotarła do mnie. Cóż było robić dalej. Odwołałem się ponownie do WSA w Gliwicach. I tak ten stan trwa do dzisiaj.
Na zakończenie warto postawić dwa pytania. Dlaczego przestępca, który przed sądem przyznaje się do popełnionego czynu, potem bez żadnych skutków prawnych, może odwołać swoje wcześniejsze zeznanie, a radny zaś, zrzekając się swojego mandatu, nie może potem wycofać się z tej decyzji?
Dlaczego, mimo iż odwoływałem się od decyzji radnych zarówno do Rady Miejskiej w Blachowni jak i do WSA w Gliwicach, już 16 września 2009 roku, radca prawny Urzędu powiedział, że nie mogę pracować w Radzie. Widać nie wszedzie prawo mierzy się sprawiedliwością.

Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
106311
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
608
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
1
O mnie
MArekQla
52
,
Blachownia
Słówko o mnie
Marek Kułakowski radny Blachowni. Dyżur radnego pełnię codziennie pod nr tel. 601 50-20-22 lub w dniu sesji w Urzędzie Miejskim.
Zobacz mój profil
<< Październik 2014
PonWtŚrCzwPiąSobNie
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031
Zobacz serwisy INTERIA.PL